
LAL 86:92 POR
Lakers przegrali czwarte spotkanie z rzędu. W ostatnich 10 meczach są 6-4 i mają ten sam bilans co Boston i Miami 55-24. Jeziorowcy wygrali jedynie ostatnią kwartę, remisując pierwszą i przegrywając 2 i 3. Nie widać było tego, że chcą wygrać to spotkanie i woli walki. To co powiedział po meczu Phil Jackson, że w tej chwili zawodnicy nie chcą twardo grać. Widać to na przykładzie ilości zdobytych punktów w kontrze, gospodarze trafili 20, a LA jedynie 6. Dużo grali sami i mało dzielili się piłką zdobywając 14 asyst, natomiast Trail Blazers grali bardzo zespołowo zaliczając 28 asyst tj. 2 razy więcej niż LA. Jest to kolejne spotkanie w którym stracili ponad 10 piłek – tym razem 17. Zagrali na słabej skuteczności trafiając tylko 7/14 rzutów wolnych oraz jedynie 40% rzutów z gry. Zdobyli co prawda 33 oczka z rzucając za 3, ale oddali aż 25 rzutów. Lakers nie zawiedli jedynie w zbiórkach. Zebrali 11 piłek więcej od Portland 52-41 (w tym aż 21 na atakowanej tablicy).
Zespół Trail Blazers zdobył prowadzenie pod koniec 2Q i nie oddał go już do końca, w trzeciej kwarcie osiągając najwyższe 24 punktowe prowadzenie 74:50. W drugiej kwarcie wydawało się, że Jeziorowcy nawiążą walkę z Portland. Bynum i Odom blokowali rywali. Lamar po bloku akcją “coast 2 coast” zdobył szybkie punkty. Później Kobe Bryant trafił aż 4 trójki z rzędu (niestety wcześniej pudłując 3 rzuty wolne). Te pojedyncze zrywy nic jednak nie dały LA. Słaby mecz zagrał Bynum, trafiając 1/2 z gry oraz 1/2 rzutów wolnych i zebrał jedynie 6 piłek, co przy jego średniej 20 zbiórek w ostatnich dwóch meczach wygląda blado. Pau Gasol również punktowo nie pomógł LA trafiając tylko 8 oczek, zebrał jednak 13 piłek.
Kolejne spotkanie przed Lakers już dzisiaj. Grają z Oklahoma City Thunder, którzy są bardzo ciężkim przeciwnikiem (w L10 są 8-2) będąc ostatnio w wysokiej formie. W tym sezonie Jeziorowcy wygrali z Thunder dwukrotnie. Wydaje się, że w tej chwili mają mały kryzys, być może chcą odpocząć w ten sposób odpocząć przed playoffs. Wiem jednak, że Lakers na pewno nie zapomnieli jak gra się w kosza i jak się wygrywa.

WAS 88:104 BOS
Boston dzięki zwycięstwu u siebie nad Washington pozostał na 2. miejscu konferencji wschodniej. W spotkaniu nie wystąpił Jaramaine O’Neal, a w S5 na pozycji centra zagrał Nenad Krstic. Celtics od początku zdobyli (rozpoczynając mecz 14:4) prowadzenie nie oddając go do końca meczu i nie przegrywając żadnej kwarty. Wizards w 4Q nawiązali walkę z C’s. Przegrywając 6 punktami JaVale McGee nie trafił jednak wsadu, którym mógł zniwelować stratę do 4 pkt. Od tego momentu Celtowie uciekli Czarodziejom 15:5.
Obie drużyny zanotowały sporo strat Wizards 21, a Celtics 17, a Boston wygrał spotkanie trafiając jedynie raz za trzy punkty (1/12). Wszyscy zawodnicy gospodarzy trafili ponad 10 punktów, a aż trzech Pierce, Garnett i Rondo zdobyli double-double. Świetnie spotkanie zagrał właśnie Rondo, który rozdał 14 piłek i trafił 20 oczek (na wysokiej jak dla niego skuteczności 7/12 punktów z gry). Nie popisał się natomiast Delonte West, który zagrał jedynie 5 minut (2 pkt.) i za otrzymanie dwóch fauli technicznych został wyrzucony z meczu.
Dzisiaj Boston gra wyjazdowe spotkanie w Miami (o 21:30 czasu Polskieg), który broni przed Heat 2. miejsca w konferencji wschodniej.

NOH 109:97 PHX
Tym razem Suns bardzo dobrze rozpoczęli spotkanie. Pierwsze punkty 2+1 zdobył Marcin Gortat, a dwie minuty później po kontrze, Jared Dudley wykonał swój 10 wsad w tym sezonie! Po skutecznej grze w ataku prowadzili 23:13, a pod koniec 1Q 30:22. Później rozpoczęły się problemy i Hornets przegrywając 8 punktami, wyszli na jednopunktowe prowadzenie 31:30 robiąc run 9:1 (Chris Paul trafił last second shot).
2Q wygrali Hornets 28:23 kończąc pierwszą połowę prowadzeniem 59:53, a w ostatniej akcji nie popisał się Aaron Brooks, który przekozłował całe boisko i zgubił piłkę w polu trzech sekund (mógł ją oddać na skrzydło do niekrytego G. Hill’a). W drugiej części spotkania New Orleans Hornets nie oddali już prowadzenia trafiając aż 58% rzutów z gry oraz 53% rzutów za trzy. Zanotowali aż 38 asyst oraz mieli świetnie grającego tej nocy Wille’go Green’a, który zdobył 31 pkt. i jeszcze na początku 4Q miał 100% skuteczność wszystkich rzutów – 12/12 FG 5/5 3p 2/2 FT – big wow!!!
W ekipie Słońca najwięcej punktów zdobył Jared Dudley – 18 punktów i 7 zbiórek, a Marcin Gortat dorzucił 17 punktów na trafiając 6/9 rzutów z gry oraz 5/5 rzutów wolnych. Grant Hill trafił 15, a Vince Carter 14 oczek. W kolejnym spotkaniu nie pokazał się Brook Lopez, który grał 6,5 minuty i w tym czasie zebrał 2 piłki, zablokował 1 rzut, dwa razy faulował, raz stracił piłkę i nie zdobył żadnego punktu. Z powodu nadwyrężenia ścięgna udowego w meczu nie wystąpił Steve Nash.
Suns są w tej chwili 1-3 w swoim 8 meczowym wyjazdowym tourne. Przed nimi jeszcze 3 mecze i jeśli wszystkie 3 wygrają to będą mieć równy bilans wygranych do przegranych spotkań 41:41 (aktualnie 38:41). Dzisiaj o 1:30 czasu polskiego wyjazdowe spotkanie z Dallas. Phoenix przegrali z nimi trzykrotnie w tym sezonie.

DEN 89:104 OKC
Trener Denver George Karl mówił przed tym meczem, że w playoffs wolałby grać z Hornets niż Thunder. Jak widać jego obawy o dobrą grę Oklahomy się sprawdziły, gdyż Denver przegrali 15 punktami. OKC od początku zdobyło prowadzenie i wygrało każdą część spotkania. Pod koniec 4Q doszło do spięcia na linii Nene vs Perkins. Widać, że obaj Panowie nie darzą się sympatią. Od początku meczu przepychali się wzajemnie, aż w końcu obaj otrzymali przewinienie techniczne po tym jak Perkins faulował Nene, który wchodził na kosz. Ten najpierw zrobił zwód do rzutu, a Perkins wyskoczył, aby go zablokować. Zawodnik Nuggets będąc w parterze nie wyprostował się i gracz Oklahomy na niego spadł. Wtedy Nene chciał oddać rzut, ale Perkins skutecznie go powstrzymał łapiąc i nie pozwalając wyskoczyć. Po tej akcji obaj zawodnicy zdążyli się tylko odepchnąć i zaraz zostali rozdzieleni – akcje można zobaczyć w recapie na nba.com -> Nuggets vs Thunder recap 08/04/2011.
Thunder w ostatnich 10 meczach wygrali ośmiokrotnie i z bilansem 53-26 mają jeszcze szanse wyprzedzić Dallas i wskoczyć na 3. miejsce w konferencji zachodniej. Myślę, że drużyna Duranta może nieźle namieszać w fazie playoffs.
Pozostałe wyniki:
NYK 116:93 NJN
TOR 93:98 PHI
CHI 93:82 CLE
MIL 100:110 DET
CHA 103:112 MIA
SAC 96:101 MEM
LAC 96:107 DAL