Gdzie 3 drużyny z TOP 4 przegrywają, a Bobcats mają dużo szczęścia

Boston Celtics jednak ma problem. Dzisiejszej nocy przegrali z Indiana Pacers 100:107 i w ostatnich 10 meczach są 5:5. Na ponad 6 minut do końca spotkania Celtowie prowadzili 93:92. Jednak świetna gra w końcówce graczy gospodarzy, a szczególnie D. Collisona (w run Indiany 15:7 zdobył aż 8 punktów + 1 przechwyt) pozwoliła im wygrać 107:100. W “crunch time” ze strony Celtów przyzwoicie zagrał Baby Davis, który zdobył 3 punkty i zanotował 1 blok dobrze grając w obronie. W całym meczu praktycznie nie istniał Kevin Garnett, rzucił jedynie 6 punktów i zebrał 6 piłek, a w końcówce nie trafił dwóch ważny rzutów wolnych. Krstić rzucił o jedno oczko więcej od KG, ale zebrał jedynie 2 piłki. Boston przegrał spotkanie na deskach notując 34 zbiórki, przy 42 Indiany (3:8 w ataku) co jeszcze bardziej utwierdza mnie w przekonaniu, że pozbycie się Perka nie przyniesie Bostonowi nic dobrego w tym sezonie. Shaq ma wrócić 4-5 kwietnia i na pewno jego powrót podniesie morale Celtów, ale głównie jakość ich gry. Niestety O’Neal najmłodszy już nie jest i myślę, że zdrowie pozwoli mu na max 25 minut intensywnej gry.

San Antonio Spurs przegrali 4 spotkanie z rzędu. We wczorajszym meczu świetna gra w końcówce Zac’a Randholph’a oraz Tony’ego Allen’a pozwoliła odnieść Memphis zwycięstwo nad Spurs 111:104. Dzisiejszej nocy Ostrogi przegrały drugi raz z rzędu z Portland Trail Blazers grając bez swoich czterech, podstawowych graczy (kontuzje) T. Duncan’a, T. Parker’a, A. McDyess’a oraz oraz Manu Ginbili’ego. Po przegranych dwóch pierwszych kwartach Spurs 3 odsłonę meczu wygrali 21:9 prowadząc po 3Q 72:67 i wydawało się, że wszystko jest na dobrej drodze do zwycięstwa. Z wyniku 81:76 dla Spurs, Portland zrobiło 81:87 przez kilka minut nie pozwalając gospodarzom zdobyć punktu, a całe spotkanie wygrywając 100:94. San Antonio miało więcej zbiórek ofensywnych, mniej strat, więcej punktów z kontry (23:5), ale o zwycięstwie gości zdecydowała wyższa skuteczność rzutów za 3 (8/17 Portland, 6:25 Spurs) oraz rzutów wolnych (24/31 Portland, 10/20 Spurs).
Ostrogi jak i Celtowie mają teraz 2 dni przerwy od gry. Spotkają się dopiero w czwartek na meczu w San Antonio. Będzie to spotkanie dwóch drużyn z czołówki, które przez cały sezon prezentowały wyrównaną formę, a od All Star Game grają w kratkę nie mogąc odnaleźć swojego rytmu.

Chicago Bulls przegrali mecz u siebie z Philadephia 76ers 97:85 i jest to dopiero druga przegrana w ostatnich 10 meczach. Mimo sympatii dla 76ers patrząc na aktualną formę Byków traktowałbym tą porażkę jak chwilowe “zmęczenie materiału”. Philadelphia zagrała bardzo dobre spotkanie prowadząc od początku do końca (największe prowadzenie 23 punktami) przegrywając tylko 3 kwartę 16:27. Chicago miało więcej zbiórek i więcej punktów spod kosza, ale zanotowali też 17 strat, a aż 10 autorem był Derrick Rose (+31 pkt.). Natomiast 76ers zdobyli więcej punktów z kontry oraz zaliczyli więcej asyst. Po stronie gości najlepiej zagrał T. Young zdobywając 21 pkt. 7 zb. 4 blk. 2 as. oraz 2 przechwyty. W środę Philadephia zagra na własnym terenie z Houston Rockets.

O dużym szczęściu mogą mówić gracze Charlotte Bobcats, którzy dzisiejszej nocy wygrali z Milwakuee Bucks 87:86. Bobcats do zwycięstwa poprowadził G. Henderson, który z wyniku 86:80 dla Bucks zrobił 87:86 dla Charlotte trafiając aż 7 punktów (3×2 i 1×1), a dwa ostatnie rzuty za 2 były identyczne, tzn. trafione po takiej samej akcji wyjściu po piłkę po zasłonie i rzucie z półdystansu. Bucks mogli wygrać to spotkanie, ale Brandon Jennigs w dwóch ostatnich akcjach dwukrotnie spudłował z półdystansu i raz z dystansu, dzięki czemu Charlotte szczęśliwie dowieźli zwycięstwo do końca. Bobcats gonią Indiana Pacers w walce o playoffs mając od nich tylko 2 zwycięstwa mniej (31:42
Dwa pozostałe spotkania zakończyły się po dogrywkach:
Orlando Magic 106:113 New York Knicks
Washington Wizards 100:95 Utah Jazz.

Dodaj komentarz