3 dogrywki w LA i wysoka wygrana Chicago

Chicago Bulls wygrywając dzisiaj z Atlanta Hawks 114:81 wyszli na prowadzenie w konferencji wschodniej i są w tej chwili 51-19. To drugi mecz z rzędu w którym Byki wygrywają ponad 30 punktami i w którym punkty zdobywa aż 10 zawodników. W 2Q Bulls rzucili aż 41 punktów przy 22 Atlanty, natomiast ostatnią odsłonę meczu przegrali 21:16.
Najbardziej skuteczny w drużynie z Chicago był Derrick Rose zdobywając 30 punktów, zbierając 4 piłki i zaliczając 10 asyst, a swoje 27 pkt. dołożył Luol Deng. DRose potwierdził tym samym, że jest coraz bliżej otrzymania tytułu MVP regularnego sezonu, a jego drużyna poważnym kandydatem w walce o tytuł mistrzowski NBA.
Najbliższy mecz była drużyna MJ’a rozegra 25 marca u siebie z Memphis Grizzlies, do końca sezonu mają do rozegrania 12 spotkań, a najtrudniejsze z nich to gry z Philadephią, Phoenix, Bostonem i Orlando.

W trzecim spotkaniu tej nocy Los Angeles Lakers podejmowali w swojej hali Phoenix Suns. Lakers grali bez swojego środkowego Andrew Bynuma, która został zawieszony na dwa spotkania po umyślnym faulu na M.Beasley’u.  Pierwszą kwartę wygrali zawodnicy Słońc 31:27, (w drugiej prowadzili nawet 46:38), drugą natomiast przegrali 39:29, co na koniec pierwszej połowy dało wynik 66:60 dla gospodarzy.
3Q zdecydowanie źle się zaczęła dla graczy Phoenix, bo na 23 punkty LA goście trafili zdobyli jedynie 8 przegrali tą część spotkania niwelując przewagę trzema trójkami z rzędu Nash oraz dobrymi akcjami Frye’a i Gortata – 29:26, ogółem 95:86 dla LA.
Czwarta kwarta to szalony “run” Phoenix 13:4, który dał wynik 99:98 dla Jeziorowców, którzy odskoczyli 11:3 na wynik 110:101. Końcówka to świetna gra w ataku Suns, którzy robiąc “run” 11:2 (w tym 3×3 pkt) doprowadzili do remisu 112:112, a tym samym do dogrywki.

W dogrywce świetnie zagrał Marcin Gortat, który zdobył w niej 6 pkt. Najpierw pewnie wykorzystał dwa rzuty wolne, później w akcji w obronie zablokował Pau Gasola, by w kolejnej akcji popisać się wsadem. Następne dwa punkty to również wsad po podaniu od Steve Nasha. LA prowadzą 121:118. Wtedy piłkę dostaje Frye, rzuca za trzy, nie trafia, zbiórka Nasha, podanie do Frye’a, ten rzuca za trzy, ale na 1,1 sekundę do końca jest faulowany i pewnie wykorzystuje 3 rzuty osobiste (w powtórkach widać, że faul Odoma na Frye’u był raczej przed rzutem). W ostatniej akcji Lamar Odom nie trafia z półdystansu i mamy drugą dogrywkę przy remisie 121:121.
Końcówka drugiej dogrywki: 128:127 dla gospodarzy. Gortat podaje piłkę do Frye’a, a ten pewnie trafia za 3 pkt dając prowadzenie 130:128 dla Suns. Akcja LA, Gasol faulowany przy rzucie “w pomalowanym” (dyskusyjne czy był faul Gortat czy Frye zrobił goaltending) wykorzystuje pewnie dwa rzuty wolne. Na 2.5 sekundy przed końcem Słońca wybijają piłkę z autu, szybkie podanie do Hilla, ale ten przy doskonałym kryciu Koby’ego nie jest w stanie złapać piłki, a co dopiero oddać rzutu. Przed nami trzecia dogrywka przy wyniku 130:130.
Ostatnia odsłona meczu to świetna gra Ron Artesta. Przy stanie 133:132 dla Lakers Nash gubi piłkę, Artest to wykorzystuje przechwytując ją i kończą akcję wsadem. Jest 135:132. W kolejnej akcji Artest dostaje piłkę na linii za 3, robi zwód do rzutu, Carter podskakuje, Ron Ron idzie w lewo i z odchylenia z jednej nogi trafia za 2. Mamy 137:132 dla gospodarzy. Za trzy trafia Frye 137:135. Kobe ryzykownie, nie trafia. Akcja Suns, Nash podaje do Cartera za trzy, szybko znajduje się przy nim Artest i Fisher, a Carter zamiast szybko odrzucić piłkę do niekrytego Gortata pod koszem rzuca za 3 i nie trafia. Akcja LA, Kobe ryzykownie za 2, ale skutecznie 139:135. Piłkę wybijają Suns, dostaje Gortat, ale niestety nie ma komu podać i trwa to zbyt długo, w końcu udaje mu się podać piłkę do Nasha, ale ten zamiast za 3, oddaje piłkę Carterowi, który wejściem trafia za 2 pkt. Niestety jest już za późno na wygraną. Mecz kończy się wynikiem 139:137 dla Los Angeles Lakers.

Frye zaliczył w tym spotkaniu swoją najwyższą zdobycz punkową 32 pkt., dokładając do tego 14 zbiórek. MGortat zdobył kolejne double-double trafiając 24 pkt. i zbierając 16 piłek grając “z ławki” aż 53 minuty – to druga ilość w zespole, najwięcej grał Frye – 57 minut. Double-double zanotował również Grant Hill 11 pkt. i 10 zb., oraz Steve Nash trafiając 19 pkt. oraz zaliczając aż 20 asyst!
Niestety każda kolejna przegrana oddala drużyną MGortata od gry w play offs, dlatego tym bardziej szkoda, że nie udało im się wygrać tego spotkania. Aktualnie są na 10 miejscu w konferencji zachodniej mając do pokonania Memphis Grizzlies (zmierzą się dzisiaj z Boston Celtics) oraz New Orleans Hornets (zagrają jutro z Utah).

Dodaj komentarz