Archiwa tagu: Los Angeles Lakers

Szczęśliwy Pau “Bow Wow” Gasol

Nie napiszę nic odkrywczego pisząc, że starszy z braci Gasol nie miał ostatnio od początku tego sezonu (a nawet przed nim, a zaczęło się od wymiany w której miał uczestniczyć też Chris Paul z New Orleans Hornets, ale ten trade zablokował Stern David. ) komfortowej sytuacji, gdy wszyscy mówili o jego potencjalnych wymianach do innych zespołów. Cholernie ciężko musi się grać, gdy masz świadomość, że nie do końca Cię chcą w tym zespole. Sytuacja niepewna. Nie wiesz czy dograsz w zespole do końca sezonu czy nie. Jak tu szukać motywacji? Ok, to ich robota i obowiązek, dostają pieniądze, więc muszą się spinać. Ale poza biznesowym podejściem na pewno jest ciężko.
W tej chwili jednak półmetek sezonu za nami, czas wymian również, Pau został w Jezioranach. Poczuł ulgę, odetchnął i jest zadowolony.
Na swoim twitterze napisał:

 

Czytaj dalej

Lakers wybór w drafcie – #46 Andrew Goudelock Unstoppable!

Los Angeles Lakers wybrali w drugiej rundzie draftu z nr 46 Andrew Goudelocka – 21 letniego zawodnika Collegu Charleston. Goudelock ma 189 cm wzrostu i waży 90 kg, został wybrany najlepszym zawodnikiem konferencji południowej w NCAA. Na uczelni zdobywał średnio 23,7 punktów na mecz rzucając z prawie 41% skutecznością za 3 punkty.
Lakers wybrali gracza, który dysponuje niesamowitym rzutem szczególnie z dystansu, gdzie otrzyma piłką stamtąd rzuca i… trafia! Oglądając spotkania z jego udziałem ma się wrażenie, że im dalej od kosza tym lepiej dla Andrew. Pomijając 17 cm różnicy we wzroście, to Goudelock przypomina mi (jeśli chodzi o rzut z dystansu) Kevina Duranta – otrzymuje piłkę, nie zastanawia się ani chwili, rzuca i trafia. Goudelock jest najlepszym strzelcem w historii swojej uczelni, a w tym roku wygrał konkurs rzutów za trzy punkty w lidze NCAA w półfinale zdobywając 23, a w finale 21 oczek.
Jeziorowcy potrzebują dobrego i doświadczonego rozgrywającego, niestety nie jest nim na pewno Goudelock. Jest za niski na grę na pozycji nr 2 i nie jest typowym rozgrywającym, dlatego nie wiadomo czy w ogóle zostanie w drużynie z LA (aktualnie żadne nowe umowy z graczami wybranymi w drafcie nie zostały podpisane). Jeśli jednak GM Lakers zdecyduje się na podpisanie umowy z Andrew Goudelock’iem to Jeziorowcy w końcu zyskają zawodnika dysponującego świetnym rzutem z dystansu ;)

Goudelock bombing!

NCAA 3 point Contest 2011. Semifinal

NCAA 3 point Contest 2011. Final

Dallas Mavericks 4-0 Los Angeles Lakers

Hey hey hey goodbye, na na na na, na na na na, hey hey hey good bye

I still believe? Niestety, nie ma już w co wierzyć. Co gorsza nie było warto. I chyba nawet nie chodzi o to, że Lakers przegrali ostatni mecz z Dallas, że przegrali całą serię 0-4, ale to, że nie potrafili odpaść z klasą i honorem. Odom i Bynum otrzymali flagrant 2 i zostali od razu wyrzuceni. Odom specjalnie odepchnął Nowitzkiego, a Bynum uderzył łokciem JJ. Barea, gdy ten był już w powietrzu – to był  żenujący i chamski faul. Wydaje się, że w przypadku Bynuma nie obejdzie się bez zawieszenia. Te akcję pokazały frustrację jaka panowała w drużynie Lakers. Niestety w ten sposób nie przysłużyli się dla uczczenia ostatniego spotkania w NBA Phila Jacksona, wręcz przeciwnie – sprawili, że ten ostatni mecz stał się żenadą. To tyle jeśli chodzi o frustrację.

Aspekt sportowy nie był o wiele ciekawszy w wykonaniu Lakers. W pierwszej kwarcie udało im się wyjść na prowadzenie, ale na jej koniec przegrywali, a Dallas nie oddało już prowadzenie do końca spotkania. Jeśli chodzi o Mavericks to było zupełnie odwrotnie. Tej nocy zagrali świetną koszykówkę i najlepszą jeśli chodzi o jakikolwiek zespół w tegorocznych playoffs. Lakers zostali po prostu rozbici, zawstydzeni 122:86. Gospodarze dali im łupnia, a przede wszystkim ławka Mavs, która rzuciła 86 punktów, czyli tyle samo co cały zespół z LA – J. Terry (32 pts), JJ. Barea (21 pts) i P. Stojakovic (22 pts). Jason Terry pobił rekord trafiając aż 9 (na 10) trójek w meczu playoffs, Peja Stojakovic dorzucił do tego 6 trójek z 100% skutecznością. Mavs pobili rekord playoffs trafiając razem 20 rzutów za trzy punkty. To było po prostu coś niesamowitego, gdy trafiali wszystko co było do trafienia z każdym rzutem pogrążając Jeziorowców. Jakby tego było mało to każdy z zawodników Mavs punktował w tym spotkaniu. Niestety nie mogę powiedzieć tak jak bym chciał NBA Where 0-3 to 4-3 happens to jednak maksyma NBA Where amazing happens nadal działa, bo przecież kto przed playoffs postawiłby na wygraną Dallas nad Lakers? To wybór Jeziorowców był tym bezpiecznym, a o Mavs raczej nikt nie mówił, a oni wbrew temu pokazali piękną, konsekwentną koszykówkę i są w finale konferencji zachodniej 2011 mając szansę na grę w finale i mistrzostwo NBA 2011r.
To czego szkoda najbardziej z tej serii to Phila Jackson, który odchodzi z NBA po tym sezonie mając na swoim koncie 11 tytułów mistrzowskich. Najbardziej utytułowany trener NBA zasługiwał zdecydowanie na lepszy pożegnanie niż to, które utrzymał. Bardzo ciekawie wypowiedział się o Jacksonie na konferencji po meczu nr 4 trener Mavericks – Rick Carlisle:
“I don’t know how long he can go to Montana and meditate or smoke peyote or whatever…he’s gonna get bored.”
wywołał tym uśmiech dziennikarzy, a i pewnie samego trenera Lakers. Jacksonowi należą się wielkie podziękowania za to co zrobił dla całej ligi, za wszystkie mistrzostwa (6 z Bulls i 5 z Lakers) i za spokój, który zawsze od niego emanował. Najbardziej zaskoczył mnie podczas meczu nr 3, gdy Lakers sporo już przegrywali on spokojnie z uśmiechem udzielał wywiadu Cheryl Miller – ot cały Coach Jackson.
Tym samym kończy się w NBA pewien czas, era Jacksona i era Lakers. Jerry Buss (właściciel Lakers) na pewno nie jest szczęśliwy po dzisiejszym odpadnięciu jego drużyny. Przegrana 0-4 zapewne pociągnie konkretne zmiany przed przyszłym sezonem. Jeziorowcy potrzebują wybornego rozgrywającego (mówi się o Chrisie Paul’u) oraz świetnego centra (muszą wybrać jednego z pary Gasol-Bynum, a z drugim się pożegnać lub ściągnąć kogoś nowego – potencjalnie plotki głoszą, że mógłby nim być Dwight Howard). Pytanie tylko czy zdecydują się zostawić kilku graczy (Kobe, Odom, Bynum) czy może cały trzon z tego sezonu? Jakie zmiany by się nie dokonały to na pewno będzie bardzo ciekawie.
A tymczasem mamy pierwszy zespół w finałach konferencji: Dallas Mavericks. Co będzie dalej? We will see.

Quo Vadis LA Lakers? I still believe

Lakersi tej nocy przegrali kolejny mecz w Dallas. Stan rywalizacji 3-0 dla Mavs. I still believe. Co gorsza dwa ostatnie mecze to Lakers przegrali na własne życzenie, Mavs wcale nie grali na najwyższym poziomie, to Jeziorowcy nie pokazali nic szczególnego. Mimo to graczom Dallas należy się uznanie. W ostatnich sezonach zawsze mieli dobry sezon zasadniczy, ale odpadali w początkowej fazie playoffs. Teraz zanosi się na to, że przejdą drugą rundę bez przegranej. But I still believe. Kobe po dzisiejszej przegranej powiedział z całą pewnością siebie, że to nie ma znaczenia, pozostał jeszcze jeden mecz, a przecież w hokeju często zdarzają się wygrane z 0-3 na 4-3. Tylko, że to hokej… Podziwiam pewność Kobego, z drugiej strony to czy mógł coś innego powiedzieć mając za trenera Phila “Mistrza sztuk Zen” Jacksona :) I still believe. Lamar Odom powiedział po meczu, że nie ma wyjaśnienia dla tej przegranej, po prostu nie wie czemu przegrali. A Kobe dodał jeszcze: “Pewnie jestem niezdrowy na umyśle… ponieważ nadal wierzę, że wygramy tą serię… Być może jestem wariatem”. Myślę, że w obecnej sytuacji wszystkich wierzących w przejście do finałów konferencji przez Lakers można nazwać wariatami, a szczególnie Bryant’a, który w tym przoduje. Jeszcze bardziej intrygujące jest to, że Dwyane Wade docenia i popiera to “wariactwo” Kobego.
“Czy to jest szalone? Tak, to jest szalone. Ale to dobre szaleństwo
On (Kobe) czuje, że mogą to wygrać, bo ta seria nie skończy się, chyba, że pokonają ich w czwartym meczu.”
Tak więc skoro i Wade to popiera to nie wypada być przeciw. I still believe.
Steve Kerr powiedział, że spotkanie z cyklu “musimy to wygrać” dla Lakers będzie mecz nr 3, który… przegrali. Artest zawieszony, Gasola rzuciła dziewczyna (widać to na boisku, że coś jest z nim nie tak, teraz już wiemy co). Teraz to czwarte spotkanie będzie meczem “must be win” i jeśli Kobe&co. je wygrają to powinni przejść Mavs, a jeśli wygrają z Mavs to zrobią coś niesamowitego i na pewno zapiszą się w historii NBA, bo jeszcze nikt nie wygrał serii playoffs przegrywając 0-3. Jeśli wygrają to sam przygotuje spot o LA Lakers z motywem przewodnim NBA Where 0-3 to 4-3 wins happens, a to jest NBA – Where amazing happens, więc droga otwarta. I still believe.
Jako, że jest to ostatni sezon Phila Jacksona nie chciałbym, aby tak wyglądało jego pożegnanie z NBA. Czy Lakers przejdą dalej czy nie, czy zdobędą mistrzostwo czy też nie Phil odejdzie (miał już odejść przed tym sezonem). Dojdzie też prawdopodobnie do przebudowy składu, a “ta era” Jeziorowców się zakończy. Dlatego I still believe.
Mecz nr 4 już jutro o 21:30!
Na zakończenie walczący Andrew Bynum we wczorajszym meczu przeciwko Dallas, przechwyt i wsad – enjoy!

 

 

Lakers I believe

P.s. Tak naprawdę te trzy przegrane z rzędu to sztuczka Phila Jacksona i to wszystko zostało idealnie zaplanowane
@InsideHoops: I think Phil Jackson instructed #Lakers to go down 0-3 in series vs #Mavericks as one big zen master mind trick.

Faul Artesta na JJ Barea Barei – film

Lakers przegrali minionej nocy z Mavs 81:93, stan rywalizacji to 2:0 dla Dallas. Niestety w samej końcówce (24 sekundy do końca) spotkania po niesportowym faulu na J.J. Barei, Ron Artest otrzymał drugi faul techniczny i został wyrzucony z meczu. Istnieje ryzyko, że zostanie zawieszony i nie zagra w meczu nr 3 w Dallas.
Po meczu  napisał dziennikarz Lakers Mike TrudellPhil Jackson powiedział, że istnieje ‘duża szansa’, że Artest zostanie zawieszony za faul techniczny na Barei; oczywiście ma nadzieję, że tak się nie stanie.
Nie istnieje żadne, racjonalne wytłumaczenie dla zachowania Artesta, ten faul był głupi i nie potrzebny. Widać, że Ron Ron musiał być sfrustrowany faktem, że JJ. Barea zdobył 12 punktów, czyli tyle co cała ławka Lakers.

Andrew Bynum raz jeszcze kontuzjowany

Nie ma szczęścia do kontuzji Andrew Bynum. Ledwo zdążył wrócić na dobre do grania, a już złapał dwie kontuzje. Jednej z nich doznał we wczorajszym meczu przeciwko San Antonio Spurs kiedy wracając do obrony poślizgnął się na stopie DeJuan’a Blair’a. Bynum ponownie doznał urazu kolana, a konkretnie “przeprostował” swoje kolano. Wyglądało to bardzo źle, ale w połowie spotkania Andrew powiedział, że jest ok, choć nie zagrał już do końca spotkania w którym zdobył 4 punkty, zebrał 4 i piłki i zablokował 2 rzuty. W przerwie pomiędzy 2Q, a 3Q Phil Jackson powiedział o kontuzji:

“I went in and talked to (Andrew Bynum) at half-time, and he said ‘I’m (going to) be allright.”

Dzisiaj okaże się co będzie z kolanem środkowego Lakers. O 17 czasu polskiego przejdzie badanie rezonansem magnetycznym. Na pewno nie zobaczymy go w meczu z Sacramento. Bynum wychodząc po meczu z hali nie kulał. Powiedział, że jego kolano ucierpiało, ale wyglądało to gorzej, niż jest w istocie. Trochę się przestraszył, ale ból był tylko w momencie przeprostowania, teraz jest ok. Jakby tego było mało na liście kontuzjowanych graczy Lakers jest jeszcze Matt Barnes z urazem kolana oraz Steve Blake, który złapał ospę wietrzną. Blake’a nie zobaczymy na pewno w pierwszej rundzie playoffs.

Poniżej film na którym widać jak Bynum uszkodził swoje kolano.

źródło zdjęcia: lakers.com

Perkins o Gasolu i Jacksonie, Pau odpowiada

Lubię Kendricka Perkinsa, ale bardziej lubię Lakers, a kompletnie nie akceptuję takich wywiadów – nieważne kto by ich udział.

Kendrick Perkins w wywiadzie dla ESPN pytany o drużynę Jeziorowców powiedział, że Lakers są jak “wczorajsze wiadomości” i dodał:

“Nie lubię Pau’a Gasol’a oraz Phil’a Jackson’a. Phil jest arogancki. Pau jest miękki. Kobe chce pokazać, że jest twardy, ale on też jest miękki”.

Gasol tak to skomentował: Według mnie niektórzy gracze mówią zdecydowanie za dużo i powinniśmy się zająć swoim zespołem”.

i dodał

“Nie możesz kontrolować tego, co mówią inni. Wiemy, że Oklahoma jest jest ciężkim przeciwnikiem, są coraz lepsi. Chcemy ich pokonać, a jeśli uda nam się wygrać dużą różnicą punktów to jeszcze lepiej. W życiu musisz być cierpliwy, a wtedy przyjdzie czas w którym będziesz mógł udowodnić sobie i pokazać co znaczysz i co znaczą inni.

Z cała sympatią dla Perk’a – mam nadzieję (zważając również na 4 porażki LA z rzędu), że dzisiaj będzie “ten” dzień i Lakers pokażą Thunder jak się gra w koszykówkę

via http://www.slamonline.com

Koszulka Rodmana przechodzi na emeryturę

Dzisiejszej nocy w przerwie meczu Detroit Pistons i Chicago Bulls pod kopułą hali sportowej The Palace of Auburn Hills w której swoje mecze rozgrywa zespół z Detroit zawiśnie koszulka z nr 10 w której w latach  1986-1993 grał Dennis Rodman.
Pistons wybrali Rodmana w 1986 roku w drugiej rundzie draftu z numerem 27. Popularny “Robak” pomógł Detroit wywalczyć dwa razy pod rząd Mistrzostwo NBA w sezonie 1988/89 i 1989/90. Również wtedy otrzymał dwa razy z rzędu nagrodę dla najlepszego obrońcy w NBA. W 1992 zdobył pierwszą z siedmiu nagród dla najlepiej zbierającego zawodnika notując 18 zbiórek na mecz, a także ustanowił swoje carer high w zbiórkach w meczu przeciwko Indiana Pacers, zbierając aż 34 piłki. W roku 1993 trafił do San Antonio Spurs, gdzie grał również z #10. Dzięki świetnej grze na tablicach Rodman zwyciężył w klasyfikacji pod względem zbieranych piłek, a David Robinson otrzymał nagrodę dla najlepszego strzelca. W następnym sezonie Robak pomógł Ostrogom wygrać 62 spotkania (ustanawiając rekord klubu) i dotrzeć do finału konferencji zachodniej.
W latach 1995-98 Rodman grał w Chicago Bulls razem z M.Jordanem i S. Pippenem zdobywając trzykrotnie tytuł Mistrzów NBA. W pierwszym sezonie gry dla Byków MJ, Pippen i Rodman znaleźli się w NBA All-Defensive First Team. Po odejściu z Chicago Jordana, Rodman trafił do Los Angeles Lakers, a następnie do Dallas Mavericks, gdzie zakończył karierę. ( Przy okazji polecam ciekawy artykuł pt.: Gdyby Rodman pozostał w Lakers )

Zgodnie z zasadami, jeśli numer został zastrzeżony to inny gracz nie może grać w koszulce z tym numerem. Tak było w Chicago, gdzie #10 jest zastrzeżony dla Bob’a Love i Rodman nie mogąc grać z dziesiątką wybrał numer 91 (9+1=10). W tej chwili w Detroit z #10 gra Greg Monroe. Rodman dał mu jednak pozwolenie, aby Monroe mógł dalej nosić #10 na koszulce.
Z chęcią obejrzę dzisiejszy mecz Detroit vs Chicago, aby móc ponownie zobaczyć D. Rodmana na parkiecie, szczególnie że zastrzeżenie jego numeru będzie miało miejsce podczas meczu dwóch drużyn z którymi był najdłużej związany i święcił największe sukcesy. Dennis gdy się wzruszał zazwyczaj uronił łezkę, tym razem pewnie nie będzie inaczej.

Poniżej skrót z meczu w którym Dennis Rodman zanotował 34 zbiórki

Stres test dla Bostonu, Lakers zaliczają 8 wygraną z rzędu

BOS 107:97 SAS
Spurs i Celtics od meczu gwiazd mają mały problem. Nie mogą wejść we wcześniejszy rytm wygrywania. W ostatnich 10 meczach oba zespoły zanotowały po 5 porażek i 5 wygranych. Dzisiaj zwycięską ręką z pojedynku wyszli Celtowie pokonując na wyjeździe San Antonio Spurs, którym nie pomógł powrót podstawowych zawodników w tym Tim’a Duncan’a.
Na zakończenie pierwszej połowy mieliśmy remis 49:49. Po zmianie stron Spurs uciekli C’s na 5 punktowe prowadzenie 54:49. Wtedy nastąpił moment przełomowy w którym Boston robiąc run 12:2 wyszedł na prowadzenie 61:56. Zdobytego w 3Q prowadzenia nie oddał już do końca spotkania. Autorem sukcesu Celtów była cała Big 4 razem z Baby Davisem i Jeramaine O’Neal, który zagrał pierwszy mecz po kontuzji. Paul Pierce był bliski triple-double – 21 pkt. 11 zb. 7 as., najwięcej puntków zdobył Rajon Rondo (22 pkt. 5 zb. 14 as.), swoje 20 pkt. i 9 zb. dorzucił KG, Baby 16 pkt. i 8 zb., Ray Allen 13 pkt, a J.O’Neal 5 pkt (2/2 z gry i 1/1 z wolnych). Niestety podstawowy center Bostonu Nenad Krstić zagrał jedynie 10 minut z powodu kontuzji kolana jakiej wczoraj doznał. W tym czasie nie zdobył żadnego punktu i nie zebrał ani jednej piłki. Boston ma aktualnie 4 bilans w lidze, a 2 na wschodzie – 52:22. Przed nimi kilka ważnych spotkań i oczywiście playoffy, a nadal nie ma pewnej informacji kiedy do gry wróci Shaq. Wg. ostatnich doniesień miał się pojawić 4 lub 5 kwietnia, na razie jednak cisza.

LAL 110:82 DAL
Dzięki dzisiejszej wygranej z Dallas, Lakers zrównali się bilansem z Chicago Bulls 54:20 i są razem z nimi na drugim miejscu w lidze. Jest to 8 wygrana LA z rzędu, którzy są 16:1 od meczu gwiazd. Jeziorowcy zwyciężali w każdej z kwart zdobywając w 1, 3 i 4 po 28 oczek, a w 2Q jedynie 26. Najskuteczniejszym graczem LA był Kobe Bryant zdobywając 28 punktów. Tuż za nim uplasował się Pau Gasol – 20 pkt. i Andrew Bynum, który trafiając 18 pkt. i zbierając 13 piłek zaliczył tej nocy double-double. Nieoceniony był jak zwykle Lamar Odom. Pod koniec 3Q trafił trójkę na wynik 82:70 dla Lakers, a na początku 4Q dołożył jeszcze dwie (3 celne rzuty za 3 z rzędu) i doprawił udanym wjazdem pod kosz zdobywając razem 11 pkt. z rzędu (w całym meczu miał 16 pkt.) dając wynik 90:70 dla LA. Jednym słowem Lamar Odom vs Dallas Mavericks 11:0.
13 pkt. (w tym 2×3) i 6 as. dorzucił odmieniony Ron Artest, który od połowy lutego jest w świetnej formie i stanowi istotny element drużyny. Po akcji Rona 2+1 w połowie 4Q nie obyło się oczywiście bez całowania swoich bicepsów (na zdjęciu powyżej).
W 3 minucie 4Q miała miejsce akcja, które nie miała nic wspólnego z koszykówką. S.Blake kryty przez J. Terry’ego wbiegał pod kosz i był faulowany. Gdy Blake próbował łapać równowagę faulujący go wcześniej Terry popchnął go, aż Blake upadając wyleciał poza parkiet. Zawodnik Lakers szybko wstał i podbiegł do gracza Dallas. Tak samo szybko znaleźli się tam sędziowie, którzy chcieli rozdzielić dwóch graczy. Do akcji wkroczył Matt Barnes z LA uderzając Terry’ego. Do Barnes’a podbiegł Haywood z Mavs chcąc go odciągnąć od całej sytuacji. Gdy Matt powoli odpuszczał i mijał ławkę Dallas powstrzymywał/przytrzymywał go asystent trenera Mavs (nie wiem co chciał tym osiągnąć). Barnes oczywiście się nie dał, odepchnął wroga i szybko wydostał się z opresji. Na koniec przechwycił go Odom i spokojnie odprowadził do szatni. W całej sytuacji jasne jest, że zaczął Terry, który chyba był sfrustrowany nieuchronnie zbliżającą się porażką jego zespołu. Zarówno on jak i Barnes powinni zostać zawieszeni (np. JT na 2 spotkania, MB na 1). Od razu po całej awanturze z boiska został wyrzucony Barnes i Blake z Lakers oraz Terry i Haywood z Dallas. Terry ok, ale Haywood? Oglądałem powtórkę kilkukrotnie i nie mogę się dopatrzeć za co go wyrzucili (fakt, nie powinien się wtrącać i może właśnie za to). Bardzo mądrze zachował się w tej sytuacji Kobe. Podczas zbliżenia kamery na ławkę LA widać jak Kobe ruchem ręki pokazuje, żeby nikt z graczy jego zespołu nie próbował interweniować, jakby chciał powiedzieć “Panowie, nikt się stąd nie rusza”. I bardzo dobrze, bo LA mogłoby stracić więcej graczy, a to im teraz niepotrzebne. Co prawda w końcówce spotkania sędziowie wyrzucili jeszcze Shannona Browna, ale mam nadzieję, że konsekwencje w jego przypadku nie będą dotkliwe.
Poniżej do obejrzenia cała sytuacja:




Lakers grają dzisiaj z Utah w Salt Lake City prawdopodobnie bez M.Barnes’a. Dotychczas Jeziorowcy przegrali z Utah pierwszy mecz, natomiast w rewanżu zwyciężyli. Tym razem powinno się odbyć bez niespodzianek i mam nadzieję, że bilans LA po dzisiejszym meczu zwiększy się o jedną wygraną.