21 double-double Gortata, Bynum career high 23 zbiórki – przegląd niektórych gier 05/04/2011

PHX 94:97 CHI
Suns przegrali swoje drugie z rzędu, a siódme spotkanie na ostatnich 10 meczów kolejny raz pokazując jak przegrywa się mecz w dwóch pierwszych kwartach. Phoenix odnieśli porażkę, podczas gdy Vince Carter był top scorer w swojej drużynie trafiając 23 oczka (raz wtóry moja teoria się sprawdziła, tj. gdy Vince Carter rzuca najwięcej pkt w drużynie – Słońca przegrywają). Marcin Gortat zdobył 10 pkt. i zebrał 13 zbiórek zaliczając swoje 21 double-dobule w tym sezonie. Steve Nash dołączył do zespołu po nieobecności spowodowanej grypą i zaliczył aż 16 asyst. W obu drużynach z wszystkich grających zawodników nie punktowaliChicago prowadzi 96:92 po celnym rzucie z półdystansu D.Rose’a na 33 sekundy do końca meczu. Odbicie piłki przez Suns, Carter wbiega pod kosz, trafia i mamy 96:94 dla Bulls. Na 13 sekund do końca K.Korver jest faulowany, trafia 1/2 rzut wolny. Byki prowadzą 3 punktami 97:94. Nash rozgrywa piłkę i wydawałoby się, że będzie szukał jakiegoś gracza za linią 3 pkt. on jednak robi “wjazd na kosz” i podaje za plecami do Gortata (Chicago prawie ją przechwyciło), ten jednak nie trafia. Piłkę probówał dobijać jeszcze Carter, ale bezskutecznie. Gdy Nash wbiegał pod kosz C. Frye uwolnił się od Rose’a i czekał na podanie na prawym skrzydle. Dziwi mnie decyzja Nash’a, ponieważ rzut za 2 pkt. nic nie dawał Suns, więc oddanie piłki na skrzydło do Frye’a byłoby logiczne. Być może liczył na akcję 2+1, jednak oczekiwanie na faul przy rzucie za 2 pkt. jest większym ryzykiem niż rzut za trzy, ponieważ gdyby trafili 3 punkty to byłby remis. Bulls wiedzieli, że rzut za 2 pkt. nic nie daje Phoenix, więc myślę, że o faul byłoby ciężko.
Słońca są w tej chwili w czasie wyjazdowego tournee obejmującego 8 spotkań i jak narazie mają bilans 0-2. Byki wygrały czwarte spotkanie z rzędu i z bilansem 57-20 zajmują 1. miejsce na wschodzie i 2. miejsce w całej NBA.

UTA 86:85 LAL
Lakers przegrali drugi raz z rzędu po świetnej serii 9-1 oraz bilansie 17-1 w marcu, natomiast Utah przerwało serię 8 przegranych nie mogąc wygrać od 16 marca.
Jazz do zwycięstwa poprowadzili G. Hayward oraz P. Millsap zdobywając po 22 punkty. Mecz był wyrównany pod względem zbiórek, asyst, strat czy nawet skuteczności rzutów z półdystansu. Jeśli chodzi o trójki to Utah trafili 38,5% rzutów, a Lakers jedynie 20%, natomiast rzutów wolnych  56,5% oraz 70%. Los Angeles podobnie jak w poprzednim meczu z Denver, prowadziło nawet 10 punktami, by na koniec prowadzenie roztrwonić przewagę i przegrać mecz. Gdy Utah prowadziło w końcówce 5 punktami Kobe po niecelnym rzucie Gasola wykazał się dużym zacięciem, złapał bezpańską piłkę i szybko trafił za trzy. Niestety w następnej równie błyskawicznie przestrzelił rzut za trzy nie trafiając nawet w obręcz, a mógł spokojnie podać do Gasola, który uwolnił się po pic’n’rollu i był sam w pomalowanym. Dalej Utah trafiło tylko jeden rzut wolny – 85:82. Kobe i Gasol zagrali pic’n’roll, Pau został sam, a Bryant kryty przez dwóch zawodników trafił za trzy! Był remis 85:85, a do końca 16 sekund. Przed ostatnią akcją Lakers, Jazz prowadzą 86:85 po jednym celnym rzucie osobistym. Lakers wybijają piłkę, podanie do Bryanta. Kobe miał aż 6 sekund na oddanie rzutu. Niestety po zwodzie, przy próbie rzutu piłka wyślizgnęła mu się z rąk i tym samym LA przegrali jednym punktem.
Andrew Bynum i Pau Gasol – obydwaj z problemami z kostką – zagrali dobre spotkanie. Pau trafił 19 pkt. zebrał 5 piłek, zaliczył 3 asysty i 2 bloki, a Andrew rzucił 12 oczek, zablokował 4 rzuty i miał 23 zbiórki bijąc tym samym rekord swojej kariery pod względem ilości zebranych piłek w meczu.
Druga porażka z rzędu i to druga u siebie. Lakers z bilansem 55:20 zajmują 2. miejsce w konferencji zachodniej i również 2. ogólnie nie mając realnych szans na przegonienie San Antonio. Po prawej stronie zdjęcie, które zostało zrobione po ostatniej akcji Kobe’go. Ciekawe co sobie pomyślał. Źródło: lakers.com

PHI 82:99 BOS
Druga przegrana z rzędu 76ers i zarazem druga wygrana z rzędu Celtics. Po przegranej 1Q Boston wziął się do roboty i wygrał pewnie pozostałe trzy kwarty, jak i całe spotkanie. W S5 C’s na pozycji centra wyszedł J. O’Neal i poradził sobie całkiem nieźle zdobywając 9 punktów i dając dużo dobrych zasłon. Świetnie zagrał Rajon Rondo, który miał 13 asyst i 16 punktów (niestety jak zwykle na słabej skuteczności). Celtics udało się osiągnąć ponad 50% FG, jednak popełnili aż 15 strat. Wczorajsze zwycięstwo było ważne dla Celtów. Dzięki niemu wrócili na 2. miejsce w konferencji wschodniej. Na pewno będą chcieli je utrzymać, ale żeby to zrobić będą musieli wygrać w czwartek z Chicago Bulls, dwa razy z Wizards, z Heat oraz na koniec z New York Knicks.

SAS 97:90 ATL
Bez kontuzjowanego Josh’a Smith’a Atlanta uległa u siebie ekipie z San Antonio. Ostrogi po ciężkiej serii 6 przegranych wygrali drugi raz z rzędu. Przez 1Q nic nie wskazywało na to, że Jastrzebię przegrają mecz. Po 1Q Atlanta prowadziła 21:16, a po pierwszej połowie 45:43. Jednak druga połowa to świetna gra w wykonaniu trójki Duncan-Parker-Ginobili. Trafili razem 17/18 osobistych, a Duncan dorzucił do tego wysoką skuteczność FG – 75%. Spurs wygrali z Hawks przede wszystkim na tablicach zbierając 39 piłek, przy 25 gospodarzy, co daje różnice aż 14 zbiórek. Co ciekawe San Antonio trafiło wczoraj tylko jeden rzut za 3.
Ostrogi dzięki ostatnim zwycięstwom umocnili się na pozycji lidera w NBA i pokazali, że nadal trzeba ich zaliczać do grona faworytów do mistrzowskich pierścieni.

CHA 89:99 CLE
MIN 105:107 MIL
Wczorajszą przegraną Charlotte Bobcats pozbawili się zupełnie możliwości prześcignięcia Indiany i gry w playoffs. Cleveland Cavaliers jest w tej chwili na ostatnim miejscu w lidze, a zaraz przed nimi jest Minnesota Timberwolves mając ten sam bilans przegranych, ale o jedno zwycięstwo więcej. Patrząc jednak na ostatnie statystyki Cavs mają szansę uciec z ostatniego miejsca na rzecz Wolves, bowiem w ostatnich 10 spotkaniach Cleveland wygrało 3 z nich, natomiast Minnesota przegrała 11 ostatnich gier.

SAC 104:101 HOU
Liczby pokazujące wczorajsze spotkanie tych drużyn wyglądają bardzo ciekawie. Kings rzucili w 1 i 3Q po 28 punktów, a w 2 i 4Q po 24. Gdy Kings rzucali po 24 pkt. wtedy Rockets rzucali 28 punktów czyli w kwartach drugiej i czwartej, a w 4Q 27 (więc prawie 28). Houston przegrało spotkanie w kwarcie drugiej rzucając tylko 18 punktów przy 28 Sacramento.  Kings mają niesamowity finisz. Grając z przeciwnikami notowanymi wyżej do siebie (wyjątek Minnesota) na 10 ostatnich spotkań potrafili wygrać 7, przegrywając jedynie 3. Jest to bardzo dobry wynik, tak sam jak Oklahoma, Denver czy Orlando.
Szkoda tylko, że dobra gra przyszła na sam koniec sezonu, jednak Kings mogą pozytywnie patrzeć w przyszłość i powoli zaczynać przygotowania do przyszłego sezonu.

MIL 72:78 ORL
DET 105: 107 WAS
TOR 118:131 NYK
LAC 82:81 MEM
OKC 101:94 DEN
GSW 108:87 POR

Dodaj komentarz