Archiwa kategorii: NBA

Jak nie Zaza to Josh (vs Boozer)

W serii Hawks vs Magic Zaza często przepychał się z Dwightem Howardem. Dzięki temu było ciekawie. Raz jeden faulował, raz drugi. W meczach przeciwko Bulls Pachullia jest nadzwyczaj spokojny, za to uaktywnił się Josh Smith. We wczorajszym meczu miał małą przygodę z Carlosem Boozer’em, po którym obaj zawodnicy zostali ukarani faulem technicznym. Na powtórce widać wyraźnie, że zaczął zawodnik Bulls uderzając w twarz gracza Hawks. Josh Smith mógł więc wykazać więcej cwaniactwa i spokoju nie reagując na zachowanie Boozera i wtedy to Boozer prawdopodobnie dostałby “dacha”, a gracze gości osiągnęliby przewagę.
Im bliżej finału tym większe emocje i nerwy. Easy, easy, easy.

Dallas Mavericks 4-0 Los Angeles Lakers

Hey hey hey goodbye, na na na na, na na na na, hey hey hey good bye

I still believe? Niestety, nie ma już w co wierzyć. Co gorsza nie było warto. I chyba nawet nie chodzi o to, że Lakers przegrali ostatni mecz z Dallas, że przegrali całą serię 0-4, ale to, że nie potrafili odpaść z klasą i honorem. Odom i Bynum otrzymali flagrant 2 i zostali od razu wyrzuceni. Odom specjalnie odepchnął Nowitzkiego, a Bynum uderzył łokciem JJ. Barea, gdy ten był już w powietrzu – to był  żenujący i chamski faul. Wydaje się, że w przypadku Bynuma nie obejdzie się bez zawieszenia. Te akcję pokazały frustrację jaka panowała w drużynie Lakers. Niestety w ten sposób nie przysłużyli się dla uczczenia ostatniego spotkania w NBA Phila Jacksona, wręcz przeciwnie – sprawili, że ten ostatni mecz stał się żenadą. To tyle jeśli chodzi o frustrację.

Aspekt sportowy nie był o wiele ciekawszy w wykonaniu Lakers. W pierwszej kwarcie udało im się wyjść na prowadzenie, ale na jej koniec przegrywali, a Dallas nie oddało już prowadzenie do końca spotkania. Jeśli chodzi o Mavericks to było zupełnie odwrotnie. Tej nocy zagrali świetną koszykówkę i najlepszą jeśli chodzi o jakikolwiek zespół w tegorocznych playoffs. Lakers zostali po prostu rozbici, zawstydzeni 122:86. Gospodarze dali im łupnia, a przede wszystkim ławka Mavs, która rzuciła 86 punktów, czyli tyle samo co cały zespół z LA – J. Terry (32 pts), JJ. Barea (21 pts) i P. Stojakovic (22 pts). Jason Terry pobił rekord trafiając aż 9 (na 10) trójek w meczu playoffs, Peja Stojakovic dorzucił do tego 6 trójek z 100% skutecznością. Mavs pobili rekord playoffs trafiając razem 20 rzutów za trzy punkty. To było po prostu coś niesamowitego, gdy trafiali wszystko co było do trafienia z każdym rzutem pogrążając Jeziorowców. Jakby tego było mało to każdy z zawodników Mavs punktował w tym spotkaniu. Niestety nie mogę powiedzieć tak jak bym chciał NBA Where 0-3 to 4-3 happens to jednak maksyma NBA Where amazing happens nadal działa, bo przecież kto przed playoffs postawiłby na wygraną Dallas nad Lakers? To wybór Jeziorowców był tym bezpiecznym, a o Mavs raczej nikt nie mówił, a oni wbrew temu pokazali piękną, konsekwentną koszykówkę i są w finale konferencji zachodniej 2011 mając szansę na grę w finale i mistrzostwo NBA 2011r.
To czego szkoda najbardziej z tej serii to Phila Jackson, który odchodzi z NBA po tym sezonie mając na swoim koncie 11 tytułów mistrzowskich. Najbardziej utytułowany trener NBA zasługiwał zdecydowanie na lepszy pożegnanie niż to, które utrzymał. Bardzo ciekawie wypowiedział się o Jacksonie na konferencji po meczu nr 4 trener Mavericks – Rick Carlisle:
“I don’t know how long he can go to Montana and meditate or smoke peyote or whatever…he’s gonna get bored.”
wywołał tym uśmiech dziennikarzy, a i pewnie samego trenera Lakers. Jacksonowi należą się wielkie podziękowania za to co zrobił dla całej ligi, za wszystkie mistrzostwa (6 z Bulls i 5 z Lakers) i za spokój, który zawsze od niego emanował. Najbardziej zaskoczył mnie podczas meczu nr 3, gdy Lakers sporo już przegrywali on spokojnie z uśmiechem udzielał wywiadu Cheryl Miller – ot cały Coach Jackson.
Tym samym kończy się w NBA pewien czas, era Jacksona i era Lakers. Jerry Buss (właściciel Lakers) na pewno nie jest szczęśliwy po dzisiejszym odpadnięciu jego drużyny. Przegrana 0-4 zapewne pociągnie konkretne zmiany przed przyszłym sezonem. Jeziorowcy potrzebują wybornego rozgrywającego (mówi się o Chrisie Paul’u) oraz świetnego centra (muszą wybrać jednego z pary Gasol-Bynum, a z drugim się pożegnać lub ściągnąć kogoś nowego – potencjalnie plotki głoszą, że mógłby nim być Dwight Howard). Pytanie tylko czy zdecydują się zostawić kilku graczy (Kobe, Odom, Bynum) czy może cały trzon z tego sezonu? Jakie zmiany by się nie dokonały to na pewno będzie bardzo ciekawie.
A tymczasem mamy pierwszy zespół w finałach konferencji: Dallas Mavericks. Co będzie dalej? We will see.

Przedmeczowy trening rzutowy Raya Allena

Wiedziałem, że Ray Allen przed każdym meczem jest zawsze dużo wcześniej na hali, aby zrobić trening rzutowy, ale nie wiedziałem jak to wygląda. Teraz już wszystko stało się jasne.
Zacznijmy od tego, że Ray stał się pod tym względem takim rutyniarzem, że robi to już przez przeszło 15 sezonów! – to dopiero dążenie do doskonałości.
Allen rozpoczyna swoją rzutową rozgrzewkę od oddania po 5 rzutów z 5 pozycji (z rogu, z skrzydła, na wprost kosza, z drugiego skrzydła, z drugiego rogu) z różnych 5 odległości (z bliska, dwóch kroków do tyłu, mid-range, z linii za 3 pkt. w szkole średniej, z linii za 3 pkt. w NBA). Do tego każdy zestaw 25 rzutów przeplata 5 rzutami wolnymi, czyli razem oddaje 150 rzutów! Przy takiej ilości powinny go boleć ręce, powinien mieć słabszą celność i mniej siły – jednak tego na meczach nie widać, jest zupełnie odwrotnie. Ray jest zawsze gotowy by oddać rzut, jest gotowy by trafiać i spełnia się w tym doskonale.
Ray pobił w tym roku pod względem ilości trafionych trójek Reggiego Millera. Aktualnie ma na koncie 2,612 trafionych rzutów za 3 punkty. Patrząc na tekst powyżej, na jego rutynowe i żmudne ćwiczenia widać, że tak musiało się stać, że to nie przypadek. Allen po prostu na to zasłużył, zapracował na to swoją ciężką pracą. Nie pozostaje nic jak tylko się na nim wzorować.

Boston czy Miami; kto mistrzem?

Heat prowadzą z Celtics 2:0. Dzisiaj rozegrają trzecie spotkanie, tym razem gospodarzem będzie Boston. Celtowie są w sytuacji w której Lakers byli dwa dni temu, czyli “must win”. Są o tyle na lepszy pozycji, że grają dwa mecze u siebie. W dzisiejszym spotkaniu w końcu ma zagrać Shaq i wspomóc swój zespół. Patrząc obiektywnie na oba zespoły to po pierwszych dwóch meczach to Miami Heat sprawiają wrażenie zespołu mocniejszego i pewniejszego. Mają młodszych graczy pierwszej piątki, a w ich “Big 3″ każdy z nich może zaskoczyć: jeśli nie LeBron to Wade, jeśli nie Wade to Bosh, a jeśli nie Bosh to LeBron (2011 playoffs: James 25.4 PPG, Wade 25.3 PPG, Bosh 17.6 PPG). Big 3 dostaje silne wsparcie od reszty zawodników i w tym względzie Miami posiada zdecydowanie lepszą ławkę rezerwowych niż C’s. Natomiast Celtowie (szczególnie Big 4) grają z sobą dłużej i na pewno lepiej się rozumieją. Do tej pory to właśnie oni znani byli z świetnej obrony, a tymczasem w pierwszych dwóch spotkaniach Heat bardzo dobrą grą defensywną pozwolili zdobyć C’s 90 i 91 punktów. Wszystko może się odwrócić w dzisiejszym meczu. C’s grają u siebie, wraca Shaq (Doc Rivers: “When Shaq comes in and fills the roll he’s terrific for us. It’s the power and the force he brings that can help us.”), mają więc ogromną szansę na zremisowanie serii do 2-2. Oczywiście może się też stać tak, że Heat pójdą za ciosem i grając bardzo dobry basket wygrają z Bostonem 4-0. Mam jednak nadzieję, że Big 3 z Bostonu czyli Pierce, Allen i Garnett nadal są żądni zwycięstw i przejdą z tej serii do finałów konferencji wschodniej.

Jak już pisałem w jednym z wcześniejszych postów, takich playoffów dawno nie było. Teoretycznie jeszcze każdy ma szansę grać w finale i zostać mistrzem NBA. Patrząc po wynikach wcześniejszych spotkań to w finale konferencji wschodniej powinni znaleźć się Bulls vs Heat, a zachodniej Mavs i Thunder, ale równie dobrze mogą to być pary Hawks vs Celtics i Lakers vs Grizzlies. Na stronach ESPN playoffs predictions dowiedziałem, że się mistrzostwo NBA sezonu 2010/2011 zdobędą Memphis Grizzlies (obrazek poniżej)

Na pewno byłoby ciekawie, gdyby mistrzowskie pierścienie zdobyła drużyna, która weszła do fazy playoffs z 8. miejsca (a prawie do końca sezonu walczyła o to wejście). Jeśli jednak się nie uda to nie będzie dla nich porażką, bo Grizzlies zaszli już naprawdę daleko. Zdecydowanie w przyszłym sezonie będą mocną drużyną. Idzie jakaś zmiana pokoleniowa. Zespoły typu Lakers, Celtics, Spurs, Magic to zespoły “stare”, natomiast “nowi” to między innymi Heat, Grizzlies, Thunder, Hawks czy Bulls. Coś się kończy, coś innego się zaczyna i na pewno będzie ciekawie!

 

Quo Vadis LA Lakers? I still believe

Lakersi tej nocy przegrali kolejny mecz w Dallas. Stan rywalizacji 3-0 dla Mavs. I still believe. Co gorsza dwa ostatnie mecze to Lakers przegrali na własne życzenie, Mavs wcale nie grali na najwyższym poziomie, to Jeziorowcy nie pokazali nic szczególnego. Mimo to graczom Dallas należy się uznanie. W ostatnich sezonach zawsze mieli dobry sezon zasadniczy, ale odpadali w początkowej fazie playoffs. Teraz zanosi się na to, że przejdą drugą rundę bez przegranej. But I still believe. Kobe po dzisiejszej przegranej powiedział z całą pewnością siebie, że to nie ma znaczenia, pozostał jeszcze jeden mecz, a przecież w hokeju często zdarzają się wygrane z 0-3 na 4-3. Tylko, że to hokej… Podziwiam pewność Kobego, z drugiej strony to czy mógł coś innego powiedzieć mając za trenera Phila “Mistrza sztuk Zen” Jacksona :) I still believe. Lamar Odom powiedział po meczu, że nie ma wyjaśnienia dla tej przegranej, po prostu nie wie czemu przegrali. A Kobe dodał jeszcze: “Pewnie jestem niezdrowy na umyśle… ponieważ nadal wierzę, że wygramy tą serię… Być może jestem wariatem”. Myślę, że w obecnej sytuacji wszystkich wierzących w przejście do finałów konferencji przez Lakers można nazwać wariatami, a szczególnie Bryant’a, który w tym przoduje. Jeszcze bardziej intrygujące jest to, że Dwyane Wade docenia i popiera to “wariactwo” Kobego.
“Czy to jest szalone? Tak, to jest szalone. Ale to dobre szaleństwo
On (Kobe) czuje, że mogą to wygrać, bo ta seria nie skończy się, chyba, że pokonają ich w czwartym meczu.”
Tak więc skoro i Wade to popiera to nie wypada być przeciw. I still believe.
Steve Kerr powiedział, że spotkanie z cyklu “musimy to wygrać” dla Lakers będzie mecz nr 3, który… przegrali. Artest zawieszony, Gasola rzuciła dziewczyna (widać to na boisku, że coś jest z nim nie tak, teraz już wiemy co). Teraz to czwarte spotkanie będzie meczem “must be win” i jeśli Kobe&co. je wygrają to powinni przejść Mavs, a jeśli wygrają z Mavs to zrobią coś niesamowitego i na pewno zapiszą się w historii NBA, bo jeszcze nikt nie wygrał serii playoffs przegrywając 0-3. Jeśli wygrają to sam przygotuje spot o LA Lakers z motywem przewodnim NBA Where 0-3 to 4-3 wins happens, a to jest NBA – Where amazing happens, więc droga otwarta. I still believe.
Jako, że jest to ostatni sezon Phila Jacksona nie chciałbym, aby tak wyglądało jego pożegnanie z NBA. Czy Lakers przejdą dalej czy nie, czy zdobędą mistrzostwo czy też nie Phil odejdzie (miał już odejść przed tym sezonem). Dojdzie też prawdopodobnie do przebudowy składu, a “ta era” Jeziorowców się zakończy. Dlatego I still believe.
Mecz nr 4 już jutro o 21:30!
Na zakończenie walczący Andrew Bynum we wczorajszym meczu przeciwko Dallas, przechwyt i wsad – enjoy!

 

 

Lakers I believe

P.s. Tak naprawdę te trzy przegrane z rzędu to sztuczka Phila Jacksona i to wszystko zostało idealnie zaplanowane
@InsideHoops: I think Phil Jackson instructed #Lakers to go down 0-3 in series vs #Mavericks as one big zen master mind trick.

Faul Artesta na JJ Barea Barei – film

Lakers przegrali minionej nocy z Mavs 81:93, stan rywalizacji to 2:0 dla Dallas. Niestety w samej końcówce (24 sekundy do końca) spotkania po niesportowym faulu na J.J. Barei, Ron Artest otrzymał drugi faul techniczny i został wyrzucony z meczu. Istnieje ryzyko, że zostanie zawieszony i nie zagra w meczu nr 3 w Dallas.
Po meczu  napisał dziennikarz Lakers Mike TrudellPhil Jackson powiedział, że istnieje ‘duża szansa’, że Artest zostanie zawieszony za faul techniczny na Barei; oczywiście ma nadzieję, że tak się nie stanie.
Nie istnieje żadne, racjonalne wytłumaczenie dla zachowania Artesta, ten faul był głupi i nie potrzebny. Widać, że Ron Ron musiał być sfrustrowany faktem, że JJ. Barea zdobył 12 punktów, czyli tyle co cała ławka Lakers.