Archiwa tagu: Ray Allen

“Czerwony Allen” via Michał PLx

Ostatnio w NBA dzieją się same ciekawe zmiany, choć sezon już się skończył i niby trwa sezon ogórkowy. Kilka efektownych przejść jak Nasha do Lakers czy powrót Brandona Roya do NBA (przyp. do Wolves). Jednak dla wszystkich kibiców Celtics i Heat wczorajszy transfer był jednym z ważniejszych.

O tym, że Ray Allen aka Sugar Ray aka Jesus Shuttlesworth został graczem Miami dowiedziałem się z facebooka z wpisu chyba największego fana Celtów jakiego znam – Michała PLx’a “Czerwony Allen”. W pierwszym momencie nie do końca dowierzałem, bo przecież Miami dawało Allenowi zdecydowanie mniejsze pieniądze niż Boston, więc jego przejście byłoby nielogiczne.
A jednak. W NBA logiki nie ma. NBA to jednak biznes. Ale czy mogę mieć o to pretensje?
Czy mogę mieć pretensje do Allena, że przeszedł do Heat? Czytaj dalej

Quai 54 – największy turniej streetball’a

W dniach 25-26 czerwca w Paryżu odbył się z jeden z najlepszych, międzynarodowych turniejów Strettball’a. Turniej, który jest sygnowany jest marką Jordan. Przyznam się, że słyszałem o nim po raz pierwszy, a w internecie wyczytałem, że każdy szanujący się kibic koszykówki powinien kojarzyć ten turniej. W tym roku wygrała go drużyna z Francji broniąca tytułu z roku ubiegłego. Gwiazdą tegorocznego spotkania był Ray Allen, który rozmawiał z zawodnikami, rozdawał autografy i oddał kilka rzutów w tym trafiając za pierwszym razem z połowy boiska (był tam konkurs kto pierwszy trafi z połowy, Sugar Ray podszedł i trafił jako pierwszy).


Na turnieju w Paryżu odbywał się również konkurs wsadów w którym udział wziął nasz rodak Emil “Slash” Olszewski. Poniżej 5 wsadów z konkursu nagranych przez widza (niestety oficjalnego wideo z konkursu do tej pory nie znalazłem). Poziom konkursu stał na wysokim poziomie, wszystkie 5 ‘dunków’ robi niesamowite wrażenie.











Na uznanie zasługuje też Rim Kick wykonany przez prawie 38-letniego Kadour’a Zani. Zrobić wsad i dotknąć nogą obręczy nie jest do wykonania dla wszystkich, a tu 38 latek robi to w drugiej próbie. Bez komentarza.

Air Jordan 13 Ray Allen Edition

10 lutego 2011 roku podczas meczu z Los Angeles Lakers, zawodnik Boston Celtics Ray Allen pobił rekord w ilości trafionych rzutów za trzy punkty. Jego 2561 “trójka” pobiła rekord Reggiego Millera, który miał o jedno trafione oczko mniej. Allen wystąpił wtedy w specjalnie przygotowanych dla niego butach: były to buty Air Jordan 13 w biało-zielonych barwach z specjalnym logo i podpisem Ray’a Allen’a na języku.
Ku radości kibiców Bostonu i Sugar Ray’a, a także wielbicieli butów marki Jordan, firma zdecydowała się oficjalnie wypuścić ww. model butów na rynek.  Air Jordan 13 Ray Allen PE będą dostępne od 16 lipca 2011, niestety jedynie w House of Hoops w Bostonie oraz SoleFly w Miami. Do limitowanej edycji butów zostanie dołączony t-shirt z karykaturą Ray’a Allen’a  upamiętniającą pobicie rekordu 2561 trafionych trójek. Poniżej zdjęcia opisywanego obuwia i krótki film-wywiad z Allen’em dot. pobitego rekordu.

A od 16 lipca widzimy się na ebay’u…

źródła:
http://www.nicekicks.com
http://sneakernews.com


więcej zdjęć

Gdzie Boston przegrał końcówkę z LeBronem 0:10

Rajon Rondo Lays Down w/ Discomfort in Left Elbow (Dislocated) on TwitpicBoston Celtics przegrali dzisiejszej nocy mecz nr 5 z Miami Heat  97:87, a całą serię 1-4 i odpali z rywalizacji o mistrzostwo NBA 2011. Celtowie kontrolowali prawie całe spotkanie i przy wyniku 87:81 (dla Bostonu) na 4,5 minuty do końca meczu było bardzo prawdopodobne, że je wygrają. Niestety punkty Krstica były ostatnimi jakie Boston trafił w tym sezonie. Od tego momentu Miami pokazało piękną i skuteczną koszykówkę robiąc run 16:0! W tym od wyniku 87:87 na 3 minuty do końca LeBron James zdobył 10 punktów z rzędu (2 razy za 3 pkt., raz kończąc wsadem po przechwycie oraz raz wjazdem pod kosz). Jednym słowem LBJ 10:0 Boston Celtics. To było coś niesamowitego. King James robił co chciał, a gracze gości byli bezradni. LBJ trafił wczoraj 5 rzutów za 3 punkty, czyli tyle samo co Ray Allen, ale na lepszej skuteczności – Allen 5/10, James 5/7. Celtics nie byli w stanie powstrzymać ani rzutów Jamesa, ani Wade’a i jedynym rozwiązaniem były faule. LeBron stawał na linii rzutów osobistych 9 razy, a Dwyane aż 15.
W zespole Bostonu najlepiej zaprezentował się Ray Allen, który rzucil 18 punktów (w tym 5×3, 1×2, 1×1) w tym kilka ważnych trójek, a jedną nawet 3+1. Kevin Garnett dorzucił 15 (trafiając jedynie 3/8 rzutów wolnych), a Paul Pierce 12 punktów.

LeBron James finally gets past the Boston Celtics (@KingJames) on Twitpic C’s zebrali 36 piłek i zdobyli tylko 2 punkty z kontrataku, Heat aż 53 zbiórki i 12 punktów z kontry. Ta właśnie przewaga na tablicach oraz w szybkich punktach uwydatniła się w końcówce spotkania i przyniosła wygraną Miami. Przyznam się, że przed sezonem jak również na jego początku nie wierzyłem w Miami. Wydawało mi się, że 3 gwiazdy James, Wade i Bosh nie dogadają się z sobą i nic nie osiągną. I tak na początku było, gdy każdy z nich grał pod siebie, a nie dla zespołu. Gdy zrozumieli, że to nic nie daje i zmienili swoje podejście Heat zmienili się nie do poznania i dzięki temu są tam gdzie są, czyli w finale konferencji wschodniej. Do finału dołączy do nich zwycięzca pojedynku Hawks – Bulls (2:3), jednak przy aktualnej formie Miami, Atlanta lub Chicago będą mieli z nimi bardzo ciężką przeprawę. Byki wydają się powoli być zmęczone, a w drużynie Jastrzębi nie widać nikogo kto mógłby przeciwstawić się Wade’owi czy James’owi. Nadchodzi więc czas, gdy nowe “Big 3″ (kwestia sporna czy Chris Bosh rzeczywiście zasługuje włączanie go do “Big 3″) ma ogromne szanse na zdobycie tytułu mistrza NBA sezonu 2010/2011.

Przedmeczowy trening rzutowy Raya Allena

Wiedziałem, że Ray Allen przed każdym meczem jest zawsze dużo wcześniej na hali, aby zrobić trening rzutowy, ale nie wiedziałem jak to wygląda. Teraz już wszystko stało się jasne.
Zacznijmy od tego, że Ray stał się pod tym względem takim rutyniarzem, że robi to już przez przeszło 15 sezonów! – to dopiero dążenie do doskonałości.
Allen rozpoczyna swoją rzutową rozgrzewkę od oddania po 5 rzutów z 5 pozycji (z rogu, z skrzydła, na wprost kosza, z drugiego skrzydła, z drugiego rogu) z różnych 5 odległości (z bliska, dwóch kroków do tyłu, mid-range, z linii za 3 pkt. w szkole średniej, z linii za 3 pkt. w NBA). Do tego każdy zestaw 25 rzutów przeplata 5 rzutami wolnymi, czyli razem oddaje 150 rzutów! Przy takiej ilości powinny go boleć ręce, powinien mieć słabszą celność i mniej siły – jednak tego na meczach nie widać, jest zupełnie odwrotnie. Ray jest zawsze gotowy by oddać rzut, jest gotowy by trafiać i spełnia się w tym doskonale.
Ray pobił w tym roku pod względem ilości trafionych trójek Reggiego Millera. Aktualnie ma na koncie 2,612 trafionych rzutów za 3 punkty. Patrząc na tekst powyżej, na jego rutynowe i żmudne ćwiczenia widać, że tak musiało się stać, że to nie przypadek. Allen po prostu na to zasłużył, zapracował na to swoją ciężką pracą. Nie pozostaje nic jak tylko się na nim wzorować.

Chicago Bulls vs Boston Celtics czyli zapowiedź playoffs

Chicago Bulls (58-20) na swoim parkiecie wygrali dzisiejszej nocy z Boston Celtics (54-24) 97:81. Mieliśmy przedsmak tego co będzie działo się na parkiecie i kto jest aktualnie pierwszą siłą na wschodzie. Byki jako jedyny zespół w NBA w ostatnich 10 meczach wygrali aż 9 spotkań, przegrywając tylko jedno.
C’s jeszcze na początku 3Q utrzymywali z Bulls wyrównaną grę w drugiej minucie prowadząc 49:48. Od tego momentu wszystko się zmieniło. Chicago odskoczyło od Bostonu robiąc run 10:0 -> 58:49. W tym czasie widać było jak nieskutecznie grają goście. Rajon Rondo nie trafił będąc sam na sam z koszem, później zebrał piłkę, ale został zablokowany przez Denga. Piłkę po bloku złapał Allen, która na koniec trafiła do J. O’Neala by ten grając tyłem do kosza z Boozerem skutecznie przestrzelił. Celtics grali długie akcje, ale po których ich dorobek punktowy wcale się nie zwiększał. W C’s nie istniała też obrona, co Byki wykorzystywały niemiłosiernie, a w ich drużynie z wyjątkiem O. Asik’a punktowali wszyscy gracze. Celtowie zagrali wczoraj na bardzo niskiej skuteczności trafiając tylko 2/10 rzutów za trzy punkty. Nie istniał Ray Allen, który w pierwszej połowie oddał tylko 4 rzuty, a za trzy przestrzelił wszystkie trzy próby, Paul Pierce zaliczył 1/5 za 3, a Baby Davis zanotował 8 pkt. trafiając tylko 1 rzut z gry na 8 oddanych (zrekompensował się w rzutach wolnych 6/6). Chicago prowadzone przez  D.Rose’a (3o pkt. – 10/16 x2, 2/5 x3 i fenomenalne 10/10 x1) zagrało wczoraj jedno z lepszych spotkań. Zdobyte w trzeciej kwarcie prowadzenie systematycznie powiększali i w najlepszym wygrywali 18 punktami.
Bulls są w życiowej formie. Wczoraj z pola 3 sekund trafili 44 punkty, przy zaledwie 22 Celtics co pokazuje jak bardzo Boston brakuje rasowego centra. Pozytywnym aspektem wczorajszego meczu dla Boston jest fakt, że J. O’Neal gra coraz lepiej powoli się rozkręcając, ale czy zdąży z formą na playoff? Tego nie wie nikt, ale wiem, że z taką formą Chicago może być gotowe na walkę w finale.
Teraz już chyba nikt nie wątpi, że D. Rose ma w tym sezonie największe szanse na zdobycie MVP.

Nie należę do grona fanów Rose’a (powoli się do niego przekonuje), ale trzeba mu oddać, że wjazdy pod kosz ma naprawdę świetne.

Stres test dla Bostonu, Lakers zaliczają 8 wygraną z rzędu

BOS 107:97 SAS
Spurs i Celtics od meczu gwiazd mają mały problem. Nie mogą wejść we wcześniejszy rytm wygrywania. W ostatnich 10 meczach oba zespoły zanotowały po 5 porażek i 5 wygranych. Dzisiaj zwycięską ręką z pojedynku wyszli Celtowie pokonując na wyjeździe San Antonio Spurs, którym nie pomógł powrót podstawowych zawodników w tym Tim’a Duncan’a.
Na zakończenie pierwszej połowy mieliśmy remis 49:49. Po zmianie stron Spurs uciekli C’s na 5 punktowe prowadzenie 54:49. Wtedy nastąpił moment przełomowy w którym Boston robiąc run 12:2 wyszedł na prowadzenie 61:56. Zdobytego w 3Q prowadzenia nie oddał już do końca spotkania. Autorem sukcesu Celtów była cała Big 4 razem z Baby Davisem i Jeramaine O’Neal, który zagrał pierwszy mecz po kontuzji. Paul Pierce był bliski triple-double – 21 pkt. 11 zb. 7 as., najwięcej puntków zdobył Rajon Rondo (22 pkt. 5 zb. 14 as.), swoje 20 pkt. i 9 zb. dorzucił KG, Baby 16 pkt. i 8 zb., Ray Allen 13 pkt, a J.O’Neal 5 pkt (2/2 z gry i 1/1 z wolnych). Niestety podstawowy center Bostonu Nenad Krstić zagrał jedynie 10 minut z powodu kontuzji kolana jakiej wczoraj doznał. W tym czasie nie zdobył żadnego punktu i nie zebrał ani jednej piłki. Boston ma aktualnie 4 bilans w lidze, a 2 na wschodzie – 52:22. Przed nimi kilka ważnych spotkań i oczywiście playoffy, a nadal nie ma pewnej informacji kiedy do gry wróci Shaq. Wg. ostatnich doniesień miał się pojawić 4 lub 5 kwietnia, na razie jednak cisza.

LAL 110:82 DAL
Dzięki dzisiejszej wygranej z Dallas, Lakers zrównali się bilansem z Chicago Bulls 54:20 i są razem z nimi na drugim miejscu w lidze. Jest to 8 wygrana LA z rzędu, którzy są 16:1 od meczu gwiazd. Jeziorowcy zwyciężali w każdej z kwart zdobywając w 1, 3 i 4 po 28 oczek, a w 2Q jedynie 26. Najskuteczniejszym graczem LA był Kobe Bryant zdobywając 28 punktów. Tuż za nim uplasował się Pau Gasol – 20 pkt. i Andrew Bynum, który trafiając 18 pkt. i zbierając 13 piłek zaliczył tej nocy double-double. Nieoceniony był jak zwykle Lamar Odom. Pod koniec 3Q trafił trójkę na wynik 82:70 dla Lakers, a na początku 4Q dołożył jeszcze dwie (3 celne rzuty za 3 z rzędu) i doprawił udanym wjazdem pod kosz zdobywając razem 11 pkt. z rzędu (w całym meczu miał 16 pkt.) dając wynik 90:70 dla LA. Jednym słowem Lamar Odom vs Dallas Mavericks 11:0.
13 pkt. (w tym 2×3) i 6 as. dorzucił odmieniony Ron Artest, który od połowy lutego jest w świetnej formie i stanowi istotny element drużyny. Po akcji Rona 2+1 w połowie 4Q nie obyło się oczywiście bez całowania swoich bicepsów (na zdjęciu powyżej).
W 3 minucie 4Q miała miejsce akcja, które nie miała nic wspólnego z koszykówką. S.Blake kryty przez J. Terry’ego wbiegał pod kosz i był faulowany. Gdy Blake próbował łapać równowagę faulujący go wcześniej Terry popchnął go, aż Blake upadając wyleciał poza parkiet. Zawodnik Lakers szybko wstał i podbiegł do gracza Dallas. Tak samo szybko znaleźli się tam sędziowie, którzy chcieli rozdzielić dwóch graczy. Do akcji wkroczył Matt Barnes z LA uderzając Terry’ego. Do Barnes’a podbiegł Haywood z Mavs chcąc go odciągnąć od całej sytuacji. Gdy Matt powoli odpuszczał i mijał ławkę Dallas powstrzymywał/przytrzymywał go asystent trenera Mavs (nie wiem co chciał tym osiągnąć). Barnes oczywiście się nie dał, odepchnął wroga i szybko wydostał się z opresji. Na koniec przechwycił go Odom i spokojnie odprowadził do szatni. W całej sytuacji jasne jest, że zaczął Terry, który chyba był sfrustrowany nieuchronnie zbliżającą się porażką jego zespołu. Zarówno on jak i Barnes powinni zostać zawieszeni (np. JT na 2 spotkania, MB na 1). Od razu po całej awanturze z boiska został wyrzucony Barnes i Blake z Lakers oraz Terry i Haywood z Dallas. Terry ok, ale Haywood? Oglądałem powtórkę kilkukrotnie i nie mogę się dopatrzeć za co go wyrzucili (fakt, nie powinien się wtrącać i może właśnie za to). Bardzo mądrze zachował się w tej sytuacji Kobe. Podczas zbliżenia kamery na ławkę LA widać jak Kobe ruchem ręki pokazuje, żeby nikt z graczy jego zespołu nie próbował interweniować, jakby chciał powiedzieć “Panowie, nikt się stąd nie rusza”. I bardzo dobrze, bo LA mogłoby stracić więcej graczy, a to im teraz niepotrzebne. Co prawda w końcówce spotkania sędziowie wyrzucili jeszcze Shannona Browna, ale mam nadzieję, że konsekwencje w jego przypadku nie będą dotkliwe.
Poniżej do obejrzenia cała sytuacja:




Lakers grają dzisiaj z Utah w Salt Lake City prawdopodobnie bez M.Barnes’a. Dotychczas Jeziorowcy przegrali z Utah pierwszy mecz, natomiast w rewanżu zwyciężyli. Tym razem powinno się odbyć bez niespodzianek i mam nadzieję, że bilans LA po dzisiejszym meczu zwiększy się o jedną wygraną.