i trenuje podania, pick’n’roll’e, wejścia pod kosz itd. Niby jest to tylko film promocyjno-szkoleniowy tworzony we współpracy z Nike, ale zawiera bardzo cenne wskazówki i rady. Ważne momenty są spowolnione, aby można było dokładnie zobaczyć ‘co i jak’ typu ułożenie ramion, rąk czy pole widzenia. Rzecz jasna film nie zastąpi treningu, ale może być ciekawym uzupełnieniem lub dobrą powtórką.
Archiwa tagu: Rajon Rondo
Chicago Bulls vs Boston Celtics czyli zapowiedź playoffs

Chicago Bulls (58-20) na swoim parkiecie wygrali dzisiejszej nocy z Boston Celtics (54-24) 97:81. Mieliśmy przedsmak tego co będzie działo się na parkiecie i kto jest aktualnie pierwszą siłą na wschodzie. Byki jako jedyny zespół w NBA w ostatnich 10 meczach wygrali aż 9 spotkań, przegrywając tylko jedno.
C’s jeszcze na początku 3Q utrzymywali z Bulls wyrównaną grę w drugiej minucie prowadząc 49:48. Od tego momentu wszystko się zmieniło. Chicago odskoczyło od Bostonu robiąc run 10:0 -> 58:49. W tym czasie widać było jak nieskutecznie grają goście. Rajon Rondo nie trafił będąc sam na sam z koszem, później zebrał piłkę, ale został zablokowany przez Denga. Piłkę po bloku złapał Allen, która na koniec trafiła do J. O’Neala by ten grając tyłem do kosza z Boozerem skutecznie przestrzelił. Celtics grali długie akcje, ale po których ich dorobek punktowy wcale się nie zwiększał. W C’s nie istniała też obrona, co Byki wykorzystywały niemiłosiernie, a w ich drużynie z wyjątkiem O. Asik’a punktowali wszyscy gracze. Celtowie zagrali wczoraj na bardzo niskiej skuteczności trafiając tylko 2/10 rzutów
za trzy punkty. Nie istniał Ray Allen, który w pierwszej połowie oddał tylko 4 rzuty, a za trzy przestrzelił wszystkie trzy próby, Paul Pierce zaliczył 1/5 za 3, a Baby Davis zanotował 8 pkt. trafiając tylko 1 rzut z gry na 8 oddanych (zrekompensował się w rzutach wolnych 6/6). Chicago prowadzone przez D.Rose’a (3o pkt. – 10/16 x2, 2/5 x3 i fenomenalne 10/10 x1) zagrało wczoraj jedno z lepszych spotkań. Zdobyte w trzeciej kwarcie prowadzenie systematycznie powiększali i w najlepszym wygrywali 18 punktami.
Bulls są w życiowej formie. Wczoraj z pola 3 sekund trafili 44 punkty, przy zaledwie 22 Celtics co pokazuje jak bardzo Boston brakuje rasowego centra. Pozytywnym aspektem wczorajszego meczu dla Boston jest fakt, że J. O’Neal gra coraz lepiej powoli się rozkręcając, ale czy zdąży z formą na playoff? Tego nie wie nikt, ale wiem, że z taką formą Chicago może być gotowe na walkę w finale.
Teraz już chyba nikt nie wątpi, że D. Rose ma w tym sezonie największe szanse na zdobycie MVP.
Nie należę do grona fanów Rose’a (powoli się do niego przekonuje), ale trzeba mu oddać, że wjazdy pod kosz ma naprawdę świetne.
Stres test dla Bostonu, Lakers zaliczają 8 wygraną z rzędu
BOS 107:97 SAS
Spurs i Celtics od meczu gwiazd mają mały problem. Nie mogą wejść we wcześniejszy rytm wygrywania. W ostatnich 10 meczach oba zespoły zanotowały po 5 porażek i 5 wygranych. Dzisiaj zwycięską ręką z pojedynku wyszli Celtowie pokonując na wyjeździe San Antonio Spurs, którym nie pomógł powrót podstawowych zawodników w tym Tim’a Duncan’a.
Na zakończenie pierwszej połowy mieliśmy remis 49:49. Po zmianie stron Spurs uciekli C’s na 5 punktowe prowadzenie 54:49. Wtedy nastąpił moment przełomowy w którym Boston robiąc run 12:2 wyszedł na prowadzenie 61:56. Zdobytego w 3Q prowadzenia nie oddał już do końca spotkania. Autorem sukcesu Celtów była cała Big 4 razem z Baby Davisem i Jeramaine O’Neal, który zagrał pierwszy mecz po kontuzji. Paul Pierce był bliski triple-double – 21 pkt. 11 zb. 7 as., najwięcej puntków zdobył Rajon Rondo (22 pkt. 5 zb. 14 as.), swoje 20 pkt. i 9 zb. dorzucił KG, Baby 16 pkt. i 8 zb., Ray Allen 13 pkt, a J.O’Neal 5 pkt (2/2 z gry i 1/1 z wolnych). Niestety podstawowy center Bostonu Nenad Krstić zagrał jedynie 10 minut z powodu kontuzji kolana jakiej wczoraj doznał. W tym czasie nie zdobył żadnego punktu i nie zebrał ani jednej piłki. Boston ma aktualnie 4 bilans w lidze, a 2 na wschodzie – 52:22. Przed nimi kilka ważnych spotkań i oczywiście playoffy, a nadal nie ma pewnej informacji kiedy do gry wróci Shaq. Wg. ostatnich doniesień miał się pojawić 4 lub 5 kwietnia, na razie jednak cisza.
LAL 110:82 DAL
Dzięki dzisiejszej wygranej z Dallas, Lakers zrównali się bilansem z Chicago Bulls 54:20 i są razem z nimi na drugim miejscu w lidze. Jest to 8 wygrana LA z rzędu, którzy są 16:1 od meczu gwiazd. Jeziorowcy zwyciężali w każdej z kwart zdobywając w 1, 3 i 4 po 28 oczek, a w 2Q jedynie 26. Najskuteczniejszym graczem LA był Kobe Bryant zdobywając 28 punktów. Tuż za nim uplasował się Pau Gasol – 20 pkt. i Andrew Bynum, który trafiając 18 pkt. i zbierając 13 piłek zaliczył tej nocy double-double. Nieoceniony był jak zwykle Lamar Odom. Pod koniec 3Q trafił trójkę na wynik 82:70 dla Lakers, a na początku 4Q dołożył jeszcze dwie (3 celne rzuty za 3 z rzędu) i doprawił udanym wjazdem pod kosz zdobywając razem 11 pkt. z rzędu (w całym meczu miał 16 pkt.) dając wynik 90:70 dla LA. Jednym słowem Lamar Odom vs Dallas Mavericks 11:0.
13 pkt. (w tym 2×3) i 6 as. dorzucił odmieniony Ron Artest, który od połowy lutego jest w świetnej formie i stanowi istotny element drużyny. Po akcji Rona 2+1 w połowie 4Q nie obyło się oczywiście bez całowania swoich bicepsów (na zdjęciu powyżej).
W 3 minucie 4Q miała miejsce akcja, które nie miała nic wspólnego z koszykówką. S.Blake kryty przez J. Terry’ego wbiegał pod kosz i był faulowany. Gdy Blake próbował łapać równowagę faulujący go wcześniej Terry popchnął go, aż Blake upadając wyleciał poza parkiet. Zawodnik Lakers szybko wstał i podbiegł do gracza Dallas. Tak samo szybko znaleźli się tam sędziowie, którzy chcieli rozdzielić dwóch graczy. Do akcji wkroczył Matt Barnes z LA uderzając Terry’ego. Do Barnes’a podbiegł Haywood z Mavs chcąc go odciągnąć od całej sytuacji. Gdy Matt powoli odpuszczał i mijał ławkę Dallas powstrzymywał/przytrzymywał go asystent trenera Mavs (nie wiem co chciał tym osiągnąć). Barnes oczywiście się nie dał, odepchnął wroga i szybko wydostał się z opresji. Na koniec przechwycił go Odom i spokojnie odprowadził do szatni. W całej sytuacji jasne jest, że zaczął Terry, który chyba był sfrustrowany nieuchronnie zbliżającą się porażką jego zespołu. Zarówno on jak i Barnes powinni zostać zawieszeni (np. JT na 2 spotkania, MB na 1). Od razu po całej awanturze z boiska został wyrzucony Barnes i Blake z Lakers oraz Terry i Haywood z Dallas. Terry ok, ale Haywood? Oglądałem powtórkę kilkukrotnie i nie mogę się dopatrzeć za co go wyrzucili (fakt, nie powinien się wtrącać i może właśnie za to). Bardzo mądrze zachował się w tej sytuacji Kobe. Podczas zbliżenia kamery na ławkę LA widać jak Kobe ruchem ręki pokazuje, żeby nikt z graczy jego zespołu nie próbował interweniować, jakby chciał powiedzieć “Panowie, nikt się stąd nie rusza”. I bardzo dobrze, bo LA mogłoby stracić więcej graczy, a to im teraz niepotrzebne. Co prawda w końcówce spotkania sędziowie wyrzucili jeszcze Shannona Browna, ale mam nadzieję, że konsekwencje w jego przypadku nie będą dotkliwe.
Poniżej do obejrzenia cała sytuacja:
Lakers grają dzisiaj z Utah w Salt Lake City prawdopodobnie bez M.Barnes’a. Dotychczas Jeziorowcy przegrali z Utah pierwszy mecz, natomiast w rewanżu zwyciężyli. Tym razem powinno się odbyć bez niespodzianek i mam nadzieję, że bilans LA po dzisiejszym meczu zwiększy się o jedną wygraną.